piątek, 31 sierpnia 2018

Le Marche

Italia to nie tylko Toskania. Podróżując wzdłuż "włoskiego buta" można znaleźć miejsca, w których nie ma tłumów turystów, są za to wyjątkowe zabytki, niesamowite pejzaże i arcydzieła architektury często skrywające w swych wnętrzach wyjątkowe dzieła sztuki. To region zwany Le Marche. Wciśnięty między Umbrię, Toskanię, Emilię-Romanię, Abruzję, odrobinę Lacjum, a Adriatyk. Ten "nacisk" uwydatnia się niekiedy nieznacznym odczuwaniem wstrząsów sejsmicznych, bardziej typowych dla sąsiedniego Abruzzo.
W Marche jest wszystko: góry (raczej pagóry, ale za to niemal każdy pagór na swym wierzchołku "wyposażony" jest w miasteczko, a czasem nawet duże miasto), pofalowane pola uprawne, twierdze obronne i zamki, wspaniałe kościoły (Loreto) i adriatyckie plaże. W Marche nie ma nawet mieściny, w której nie znalazłoby się coś ciekawego, nawet gdy miejsce jest współczesną "mieszkaniówką" zbudowaną z typowych bloko-kamienic i nawet kościół nie jest specjalnie ciekawy, to może sie okazać, że wewnątrz znajduje się jedyny w Europie obraz znanego malarza... Trzeba tylko znaleźć księdza.
A teraz kilka widoków z Marche:

Półwysep Conero - widok z okolic Fermo
Teatr w Fermo
Willa Salvadori w Porto San Giorgio


CASTELFIDARDO

GENGA

GROTTAMARE ALTA

LORETO

MONTECASSIANO

URBINO

środa, 19 kwietnia 2017

Tatry i Pieniny. Śladami pierwszych turystów i fotografów

Album raz jeszcze i jeszcze lepszy... Więcej stron, więcej informacji, nowe stare zdjęcia odkryte w zakamarkach bibliotek, muzeów i archiwach prywatnych kolekcjonerów. czy po kilku latach znów uda się odnaleźć kolejne archiwalia? Szansa zawsze istnieje.
W tym rozszerzonym wydaniu obok Tatr pojawiły się Pieniny. Przede wszystkim dlatego, że Awit Szubert - pionier fotografii górskiej na ziemiach polskich - miał swoje atelier nie tylko w Krakowie ale i w Szczawnicy. Po drugie przewodniki Walerego Eljasza Radzikowskiego prowadziły gości do Tatr i Pienin... Po trzecie mnóstwo dawnych kronik i wspomnień dotyczy "Tatrów i Pienin"... A w mojej książce wspomnienia dawnych turystów zostały zilustrowane zdjęciami wykonanymi przez towarzyszy wędrówki. Niemal. Prawie. Czasem dokładnie, jak w przypadku wypadu panny Ciechanowskiej na Świnicę.


Album fotograficzny Jarka Majchera (Związek Polskich Artystów Fotografików) "Tatry i Pieniny. Śladami pierwszych turystów i fotografów" ukazuje, jak od 1859 roku zmienił się tatrzański pejzaż, jak ewoluowały stroje i obyczaje turystów oraz jak po raz pierwszy fotografowano Tatry i Pieniny... To drugie wydanie (znacznie zmienione i rozszerzone) książki z 2014 roku, poświęconej początkom fotografii i turystyki tatrzańskiej.
Autor podąża śladami dawnych mistrzów fotografii i stara się odnaleźć ówczesne pejzaże i porównać je z krajobrazami współczesnymi. Jednocześnie książka ta jest podsumowaniem wieloletnich wędrówek artysty po Tatrach i Pieninach. Prezentuje zdjęcia czarno-białe, sepiowane, barwne, ręcznie kolorowane odbitki bromowe oraz fotogramy wykonane w technice podczerwieni.
Obok artystycznych fotogramów album zawiera precyzyjnie dobrane do zdjęć cytaty (Witkiewicz, Kraszewski, Eljasz - Radzikowski) oraz informacje krajoznawcze i historyczne. Nie było dotąd książki o Tatrach i Pieninach, która w tak perfekcyjny sposób łączyłaby informacje tekstowe z obrazami. Dodatkowym atutem albumu jest rozdział poświęcony pionierom i nieco późniejszym mistrzom fotografii górskiej, tworzącym w latach 1859 – 1939. Książka powinna być lekturą obowiązkową dla każdego miłośnika gór.

Jarek Majcher, "Tatry i Pieniny. Śladami pierwszych turystów i fotografów", Wydawnictwo MS, 320 stron, format 24x30 cm.
Wąwóz Homole w Pieninach. Fotografia w podczerwieni. Fot. Jarek Majcher

niedziela, 1 marca 2015

czwartek, 20 listopada 2014

Album tatrzański "Śladami pierwszych turystów i fotografów"
otrzymał specjalne wyróżnienie Prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich 
na XXIII Ogólnopolskim Przeglądzie Książki Krajoznawczej i Turystycznej w Poznaniu w 2014 roku. Poniżej statuetka i dyplom.




czwartek, 31 lipca 2014



FASCYNUJĄCA PODRÓŻ W CZASIE


Po dwóch latach pracy koncepcyjnej i edytorskiej wróciłem w Tatry. Powstał wreszcie album, w którym znalazły się moje najlepsze zdjęcia. Przy okazji pozwoliłem sobie porównać je do zabytkowych widoków tatrzańskich wykonanych przez pionierów górskiej fotografii.

Aby opisać książkę, lepiej zacytować "starszych i mądrzejszych" - jak mawia i pisze klasyk polskiej felietonistyki politycznej.
W lipcu do księgarni trafił album fotograficzny Jarka Majchera (ZPAF) "Tatry - Śladami pierwszych turystów i fotografów". Książka jest kontynuacją zainteresowań autora historią opisywania Tatr nie tylko słowami lecz przede wszystkim obrazem fotograficznym.
W powszechnej świadomości miłośników literatury podróże w czasie są możliwe tylko dzięki specjalnym wehikułom skonstruowanym przez naukowców w tajnych laboratoriach. Album fotograficzny "Tatry - Śladami pierwszych turystów i fotografów" nie jest efektem pracy fizyka kwantowego. To dzieło artysty fotografika, który zaprasza Czytelnika na tatrzańskie ścieżki, prowadzące nie tylko do określonych punktów w przestrzeni, ale również do miejsc odległych w czasie nawet o 150 lat. Wtedy bowiem w Tatrach pojawili się pierwsi fotografowie pragnący ukazać szerokiej publiczności pejzaże znane dotąd tylko góralom i nielicznym naukowcom.
Książka w niesamowity sposób ukazuje, jak zmienił się tatrzański pejzaż, jak ewoluowały stroje i obyczaje turystów, przewodników, taterników... To przepięknie zrealizowana wizja autorskiego albumu, w której twórca podąża śladami dawnych mistrzów fotografii i stara się odnaleźć ówczesne pejzaże i porównać je z krajobrazami współczesnymi. Jednocześnie książka ta jest podsumowaniem wieloletnich wędrówek artysty po Tatrach. Ilustruje jego fotograficzny punkt widzenia na Tatry realizowany poprzez zdjęcia czarno-białe, sepiowane, barwne i ręcznie kolorowane odbitki bromowe czy wreszcie sprowadzone do czarno-białej gamy odcieni zdjęcia wykonane w technice podczerwieni. Dlatego album "Tatry - Śladami pierwszych turystów i fotografów" jest wyjątkowy.
Ale to nie wszystko! Obok artystycznych fotogramów książka zawiera solidną dawkę tekstów skierowanych zarówno do zaawansowanych miłośników "zakopianiny" i "tatrzańskości", jak i do początkujących turystów, którzy dopiero co przybyli pod Giewont. Przeglądając precyzyjnie dobrane cytaty dawnych wycieczkowiczów oraz informacje krajoznawcze i historyczne, Czytelnicy owi mogą dokonać niemożliwego - przenieść się w czasie o 150, 100, 75 lub 28 lat. Nie było dotąd książki, która w tak perfekcyjny sposób łączyłaby informacje tekstowe (w tym cytaty) z obrazami.
Kompozytor Mieczysław Karłowicz razem z przewodnikiem Klimkiem Bachledą wciąż zdobywają Pośrednią Grań... Klimek jest ubrany po góralsku, pan Mieczysław w grubej marynarce i kaszkiecie; jakże trafnie opisuje widok z wierzchołka... Fotografuje Klimka na tle Lodowego Szczytu... A sekretarz Towarzystwa Tatrzańskiego wraz z grupą góralskich przewodników zostaje uwieczniony na zdjęciu przez Awita Szuberta...
Dodatkowym atutem albumu jest rozdział poświęcony pionierom i nieco późniejszym mistrzom fotografii tatrzańskiej, tworzącym w latach 1859 - 1939.
Książka powstała dzięki wydatnej pomocy działaczy Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego i powinna być lekturą obowiązkową dla każdego miłośnika gór.

Jarek Majcher, "Tatry - Śladami pierwszych turystów i fotografów",            Wydawnictwo MS, 280 stron, format 24x30 cm. 

Album po niewygórowanej, jak na taką pozycję, cenie można nabyć m.in. w Księgarni Górskiej w Zakopanem, w Wydawnictwie MS oraz bezpośrednio u autora.

wtorek, 26 listopada 2013

Zamek Czocha

Trzy październikowe dni spędzone na zamku Czocha pozwoliły na wykonanie trzech fotomontaży. Niemal wszystkie fragmenty kompozycji pochodzą z samego zamku lub najbliższej okolicy. I tylko dwa elementy są tu "obce": jedna z rzeźb i silnik motocykla Harley Davidson. Wyznawcy tej marki najechali bowiem zamek w tym samym czasie. Stali się więc chwilowym elementem warowni, która już wieki temu stała się po prostu prywatną willa rodziny von Gutschow i skarbnicą ich majątku. Kosztownościami tymi po II wojnie światowej "zaopiekowali się" szabrownicy dobrze zorganizowani oraz detaliści. Sam zamek ocalał.


poniedziałek, 7 października 2013

Kostka Rubika z fresków

Santa Maria di Cerrate w Puglii to miejsce niezwykłe. Oddalone od cywilizacji, położone na spalonej słońcem półpustyni, oferującej znośne warunki tylko oliwkom i opuncjom, no może jeszcze kilku piniom z tabunami cykad...
Niewielki klasztor z tragiczna historią i tajemnicą... murarską. Jak to się stało, że kamienie z freskami zostały wbudowane w ścianę klasztoru zupełnie przypadkowo? Czyżby najpierw wymurowano ową ścianę, a dopiero później odkryto na poszczególnych cegłach freski? To chyba jedyne wytłumaczenie. Jakże jednak trafnie określające upadek cywilizacji.